środa, 23 maja 2012

Anna Maria Jopek - Modlitwa Gdy Dziatki Spać Idą (Wacław z Szamotuł)

Wacław z Szamotuł był najwybitniejszym, a zarazem najbardziej znanym za granicą polskim kompozytorem  do czasów Chopina. Żył i tworzył w XVI wieku. Był gorliwym ewangelikiem, pisał muzykę do psalmów i hymnów, między innymi do tekstów innego XVI-wiecznego polskiego protestanta, Mikołaja Reja. Aż trudno w to uwierzyć, ale były takie czasy, kiedy ewangelicy stanowili mainstream polskiej kultury. A był to dla polskiej kultury Wiek Złoty.


Ps. Kilkaset lat później moja żona kończyła w Szamotułach szkołę muzyczną im. Wacława z Szamotuł (-:
 

czwartek, 17 maja 2012

Z pamiętnika młodego prawnika



Sąd zwalnia delikwenta od kosztów sądowych, albowiem delikwent oświadcza, ze nie jest w stanie ich ponieść. Deklaruje przy tym, ze nie posiada ani oszczędności, ani pojazdów mechanicznych, ani nieruchomości. Sąd oświadczenie przyjmuje i wniosek uwzględnia. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że sprawa dotyczy... podatku od nieruchomości (((-;

piątek, 11 maja 2012

Karpaty

Wróciłem z kolejnej wyprawy na Ukrainę. Po wielu latach, oprócz Stanisławowa, Kamieńca Podolskiego i Chocimia udało mi się w końcu zobaczyć wymarzone Karpaty. Wraz z ukraińskim płastunem (skautem) Volodymyrem przemierzyliśmy pieszo całą Czarnohorę.  Spłynęliśmy też w iście kozackim stylu Czarnym Czeremoszem (w trakcie spływu rwącą górską rzeką nasz katamaran się najzwyczajniej w świecie zdezintegrował :-) Słońce nas piekło, śnieg chłodził. Nocowaliśmy w namiocie i w opustoszałych huculskich kolibach. Było wspaniale. Zobaczcie sami.

Karpaty 2012


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Chrześcijański skauting. Krótka refleksja na Dzień Św. Jerzego

Skauting to niezwykłe zjawisko. Od ponad stu lat, na całym świecie, setki tysięcy młodych ludzi, pośród dobrej zabawy, w atmosferze przyjaźni, współzawodnictwa, pasji i przygody, podejmuje wysiłek pracy nad sobą i służby bliźnim. Wędrują, uczą się technik obozwych, poznają piękno przyrody, śpiewają i słuchają gawęd przy ognisku. Metoda, według której pracują skauci jest bardzo prosta: w małych grupach rówieśniczych (zastępach), pod opieką instruktorów, doskonalą swój charakter i nabywają nowe umiejętności, zdobywając sprawności i stopnie. Sprawności potwierdzają nabyte umiejętności w konkretnych dziedzinach, stopnie wskazują na wszechstronny wzrost w dojrzałości. Tajemnica niezwykłej, ponadczasowej atrakcyjności skautowej metody tkwi w harmonijnym połączeniu zabawy, służby i pracy, swobody i dyscypliny.

Skauting jest genetycznie chrześcijański. Mógł się narodzić jedynie w kręgu chrześcijańskiej kultury i cywilizacji, a w oderwaniu od niej staje się kompletnie niezrozumiały. Istotą skautingu jest bowiem pojmowanie życia w kategoriach służby i powołania, w specyficznie chrześcijańskim znaczeniu. Każda wersja Przyrzeczenia skautowego zawiera zobowiązanie do służby. Prawo skautowe we wszystkich odmianach odwołuje się do chrześcijańskich cnót, takich jak czystość, męstwo, wstrzemięźliwość, prawdomówność.

Skauting opiera się na chrześcijańskich aksjomatach. Niektóre z nich znane są innym kulturom i światopoglądom, jednakże ich współwystępowanie i wzajemne relacje w skautowej metodzie są jednoznacznie chrześcijańskie. Tylko na gruncie chrześcijańskich założeń możemy jednocześnie utrzymywać, że choć działamy w zhierarchizowanej, opartej na zasadzie posłuszeństwa strukturze, to wszyscy jesteśmy braćmi, a lider jest sługą swoich podopiecznych. Idea hierarchii, która nie sprzeciwia się równości jest zrozumiała jedynie w świetle wiary w Chrystusa, który będąc równy Ojcu jest mu całkowicie poddany (Flp 2,6). Model przywództwa, których celem jest pożytek podopiecznych a instrumentem pełna poświęcenia (zaparcia się siebie) służba wynika wprost z Ewangelii (Mt 20,25-28) i sprzeciwia się naturalnym dążeniom ludzkiej natury do władzy, której instrumentem jest przemoc a celem zachowanie przywilejów.

W warstwie symbolicznej skauting nawiązuje do średniowiecznych ideałów chrześcijańskiego rycerstwa. Skautowa lilijka to średniowieczny symbol cnoty i czystości. Skaut, jak rycerz, walczy ze złem i zło dobrem zwycięża (Rz 12,21).

Skauting jest też szkołą wolności, w jak najbardziej chrześcijańskim ujęciu. Samodzielność w każdym aspekcie życia, niezależność myślenia, w połączeniu z poważnym traktowaniem zobowiązań wobec Boga, Kościoła i bliźnich – to jest skautowy ideał. Nic dziwnego, ze krwawe i bezbożne totalitaryzmy XX wieku, nazizm i komunizm, zwalczały skauting wszelkimi metodami.

Biorąc to wszystko pod uwagę, moglibyśmy powiedzieć, że skauting jest chrześcijański z definicji. I w pewnym sensie jest to prawda. W praktyce jednak, bywa różnie. Niektóre organizacje skautowe deklarują „neutralność światopoglądową” dystansując się w ten sposób od chrześcijaństwa. Nie przeszkadza im to jednak pielęgnować chrześcijańskich wartości i budować na chrześcijańskich założeniach. W efekcie, uczą skautów, że należy być dobrym, służyć bliźnim i zachowywać czystość, choć na „neutralnie światopoglądowym” gruncie nie jest możliwe wyjaśnienie czym jest dobro, dlaczego jest „lepsze” niż zło, ani jaką wartość posiadają poświęcenie i czystość. Inne organizacje deklarują przywiązanie do wartości chrześcijańskich, pozostawiają jednak poza zakresem swojego zainteresowania kwestię osobistej wiary skautów. W tym ujęciu skauting polega na kształtowaniu chrześcijańskich cnót, w oderwaniu od chrześcijańskiej wiary. Ze społecznego punktu widzenia jest to oczywiście pożyteczne, ale z perspektywy duchowej rzeczywistości, jest to, stawianie wozu przed końmi.

Royal Rangers należy do trzeciej grupy organizacji skautowych. Nie tylko uznajemy i podkreślamy chrześcijański charakter i biblijne pochodzenie ideałów skautowych. Naszym celem jest, aby skauci wzrastali w biblijnej, świadomej i osobistej wierze w Chrystusa. W podtytule swojej książki „Skauting dla chłopców” Bi-Pi zdefiniował cel skautingu jako „wychowanie dobrego obywatela metodą puszczańską”. W ślad za nim moglibyśmy powiedzieć, że istotą chrześcijańskiego skautingu, tak jak to rozumiemy w Royal Rangers jest „wychowanie dojrzałego chrześcijanina metodą puszczańską”. Stąd, obok Złotej Zasady (A więc wszystko, cokolwiek byście chcieli, aby wam ludzie czynili to i wy im czyńcie, Mt 7,12), którą z powodzeniem mogłyby zaadoptować do swoich programów wszystkie środowiska skautowe, mamy jednoznacznie chrześcijańskie przyrzeczenie ( Z Bożą pomocą uczynię wszystko, aby służyć Bogu, Jego Kościołowi i bliźnim...) i bardzo konkretnie odnoszące się do osobistej wiary punkty Prawa ( Ranger jest Wierny: Bogu, Kościołowi..., Ranger jest Duchowy: modli się, czyta Biblię, głosi Ewangelię). Emblemat Royal Rangers obok elementów symbolizujących Prawo RR (niebieskie ramiona) i cztery aspekty wzrostu (złote ramiona), posiada również ramiona czerwone, które wskazują na doktrynalny fundament RR: wiarę w zbawienie, uzdrowienie (we wszystkich aspektach ludzkiego życia), dzieło Ducha Świętego i powtórne przyjście Chrystusa. 

Biblijne prawdy nie są jedynie dodatkiem do skautowych zabaw i technik. Stanowią raczej kręgosłup naszego programu. Robimy wszystko, aby zabawy i techniki, którymi się posługujemy były dla naszych skautów ilustracją duchowych prawd. Dlatego też, kiedy uczymy się posługiwać mapą, opowiadamy o tym, że Biblia jest jak mapa na drodze życia, a kompas jak sumienie. Ucząc jak przygotować ekwipunek na pieszą wędrówkę mówimy o tym, że grzech jest jak zbędny ciężar w plecaku (Hebr 12,1).

Chcąc wychować „dojrzałych chrześcijan metodą puszczańską” oczekujemy od osób, które podejmują się pełnienia funkcji instruktorskich osobistej wiary, biblijnych przekonań (Royal Rangers posiada swoją Deklarację Doktrynalną), chrześcijańskiego świadectwa i zaangażowania w życie Kościoła. To, czego oczekujemy od instruktorów, mamy nadzieję, jako owoc, zobaczyć w życiu naszych skautów.

środa, 18 kwietnia 2012

Cithara Sanctorum wystapi w Poznaniu!

W piątek 20 kwietnia ok. godz. 15.30, Cithara Sanctorum wystapi w Poznaniu, na placu Mickiewicza w ramach pikniku historycznego "Pożegnanie z historią". Serdecznie Zapraszamy!


„POŻEGNANIE Z HISTORIĄ”
20 kwietnia 2012r., godz. 15:00-17:00
Plac Mickiewicza
Zapraszamy na:
1. CO: akcja społeczna „POŻEGNANIE Z HISTORIĄ – czyli – Bismarck by tego lepiej nie wymyślił” (piknik historyczny).
2. GD...ZIE: Plac Mickiewicza w Poznaniu.
3. KIEDY: w piątek 20 kwietnia, od godziny 15:00 do 17:00.
4. KTO ZAINICJOWAŁ: absolwenci historii z lat 80-tych.
5. KTO ORGANIZUJE: Fundacja św. Benedykta.
6. KTO WSPIERA: Stowarzyszenie NZS ’80, NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania, Klub Inteligencji Katolickiej, nauczyciele historii z poznańskich szkół i uczelni.
7. DLACZEGO TO ROBIMY: Tą społeczną akcją chcemy dołączyć do wielu inicjatyw w Polsce broniących prawa do nauczania historii w drugiej i trzeciej klasie liceum. Jako historycy, którzy rozpoczęli studia w pamiętnym 1980 r. – nie możemy pogodzić się z tą błędną i głęboko szkodliwą decyzją. Zamierzamy przedstawić krótko obecną sytuację w szkołach po trzech latach od wprowadzenia zmian w programie nauczania ogólnego. Zamierzamy także namawiać do licznego podpisywania petycji protestującej przeciw fatalnym zmianom w podstawie programowej nauczania w zakresie historii i innych przedmiotów.
8. W JAKI SPOSÓB: Chcemy, aby forma tej społecznej akcji wykraczała poza zwyczajową formułę konferencji prasowej, czy słusznego przemówienia. Dlatego do udziału w „POŻEGNANIU Z HISTORIĄ…” zaprosiliśmy ludzi, którzy na co dzień z nią żyją. Nie tylko nauczycieli szkolnych i akademickich, ale także członków grup rekonstrukcyjnych, bractw rycerskich, zespołów śpiewających o historii i tańczących historyczne tańce.
9. DLACZEGO W TYM MIEJSCU: Zbieramy się na Placu Mickiewicza, na którym 100 lat temu stał pomnik Bismarcka. Żelazny Kanclerz był symbolem pruskiej walki z polskością. Sądzimy, że byłby bardzo zadowolony z decyzji o likwidacji nauczania polskiej historii w dwóch ostatnich klasach liceów.
10. CO TY MOŻESZ ZROBIĆ: Przyłączyć się do nas, propagować akcję historyczną, zachęcić i przyprowadzić nowych uczestników. Do naszej akcji (od Wielkanocy) dołączyły już różne grupy

wtorek, 10 kwietnia 2012

Co ja robię zamiast pracować?

Słucham.
Ktoś, wraz z życzeniami świątecznymi podesłał coś takiego:




Potem już sam znalazłem to:






Kto to taki? Divna Ljubojevic - serbska wokalistka wykonująca prawosławną muzykę sakralną. Zjawisko niezwykłe. Piękny głos, bałkańska tęsknota, przy której nawet ta ukraińska musi się schować. Totalna egzotyka. Ostrzegam: niełatwo się uwolnić.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Na Wielkanoc o nowym życiu tu i teraz


Wielkanoc to przede wszystkim wielka radość. Chrystus zwyciężył śmierć! On poniósł na krzyż wszystkie nasze grzechy. Spłacił nasze długi. Nas którzy zasłużyliśmy na śmierć i potępienie uwolnił z więzów grzechu i śmierci, obdarował życiem wiecznym.


Zmartwychwstanie Chrystusa nadaje sens wszystkiemu kim jesteśmy i co robimy: jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w swoich grzechach (1 Kor 15,17). Jeśli jednak prawdziwie zmartwychwstał, jesteśmy wolni!


Chcąc jednak zrozumieć w pełni tajemnicę śmierci i zmartwychwstania nie możemy poprzestać na tym, że Chrystus za nas umarł i dla nas zmartwychwstał. Musimy pamiętać o tym, że również my mamy swój udział w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Apostoł Paweł stawia sprawę tak: „my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni. Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania „(Rz 6,3-5).


Nie doświadczyliśmy jeszcze pełni zmartwychwstania. Nasze ciała ciągle podlegają prawu śmierci. Niemniej jednak w duchowym sensie już dziś powinniśmy uważać się za „umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga” (Rz 6,11), ponieważ umarliśmy wraz z Chrystusem i wraz z Nim zostaliśmy wzbudzeni do nowego życia (Kol 3,1)


A zatem, kto zawierzył Chrystusowi i przyjąwszy chrzest stał się Jego uczniem, wraz z Nim umarł i zmartwychwstał. Konsekwencje tego faktu są ogromne: „żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus” (Gal 2,20). Moje życie powinno zatem przypominać życie Jezusa. Co to w praktyce znaczy? Sięgnijmy do szesnastego rozdziału Ewangelii Marka.


Ewangelia Marka jest najbardziej dynamiczną spośród biblijnych opowieści o życiu Chrystusa. Jezus ciągle się gdzieś spieszy, jest nieustannie w drodze, zawsze ma coś do zrobienia. Wrażenie pośpiechu potęgują sformułowania typu „i zaraz”,”i wyszedł”, „i poszedł”, „wybierał się w drogę”, „byli w drodze”, przechodząc ujrzeli”, których w Ewangelii Marka znajdujemy bardzo wiele.
Marek przedstawia Jezusa jako Króla i Sługę jednocześnie. Akcentuje mocno fakt, że wraz z Chrystusem nadeszło pełne mocy Królestwo Boże (Mk 1,15). Ale tak jak Królestwo Boże nie jest podobne do królestw tego świata, tak Chrystus nie przypomina innych monarchów. To „król z podwiniętymi rękawami” (ilustracja ze skautowego podwórka; podwinięte rękawy munduru są symbolem gotowości do pracy i służby). Zawsze gotów nieść pomoc, dodawać otuchy, uwalniać, uzdrawiać, napominać i zachęcać. Po śmierci i zmartwychwstaniu nic się w tej kwestii nie zmienia. W szesnastym rozdziale Ewangelii Marka znowu widzimy Jezusa z wypełnionym kalendarzem. Spotyka się kolejno z Marią Magdaleną, uczniami w drodze do Emaus, jedenastoma w wieczerniku. Pozostawia swoim uczniom bardzo konkretne polecenia, a następnie wstępuje do nieba, gdzie, jak czytamy, podejmuje służbę jako arcykapłan Nowego Przymierza i wstawia się za nami (Hebr 9,24).


Czytałem niedawno powieść, której bohater został scharakteryzowany jako człowiek, któremu tak samo obce było „trwanie w bezruchu”, jak „ruch bez celu”. To samo możemy powiedzieć o Jezusie. On nigdy nie siedzi z założonymi rękoma. Nigdy też nie robi niczego na wyrost, na pokaz, dla pozoru, bez potrzeby, bez celu. Otrzymał od Ojca konkretną misję, którą od początku do końca wypełnił.


Jesteśmy powołani do tego, by naśladować Chrystusa. Podobnie jak On, jesteśmy królami, którzy przeszli ze śmierci do nowego życia. Apostoł Paweł mówi, ze Bóg „nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście - i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie (Ef 2,5-6). W rzeczywistości duchowej współkrólujemy z Chrystusem. Na naszą ziemską codzienność powinno się to przekładać w prosty sposób: wzorem Chrystusa winniśmy być „królami z podwiniętymi rękawami”. Zawsze gotowi, do pracy służby, pomocy. Przed każdym z nas Bóg postawił konkretne zadania. Powierzył pewną pulę talentów (zdolności, możliwości, zasobów), aby pewnego dnia rozliczyć nas z tego, w jaki sposób ich używaliśmy. Dlatego powinniśmy szanować czas, jaki została nam dany, nie trwonić go bezsensownie, liczyć dni, jak mówi Psalmista, aby posiąść mądrość serca (Ps 90,12). Powinniśmy wykorzystywać wszelkie sposobności do czynienia dobra. Biblia mówi, że kto może dobrze czynić, a nie czyni grzeszy. (Jk 4,16).


Proste, prawda? Oczywiście, że nie! Być jak Chrystus to, w pewnym sensie mission impossible. Każdego, kto wezwanie do naśladowania Chrystusa traktuje poważnie wprawia ono w zakłopotanie. Doskonale wiemy, że nikt z nas nie potrafi być jak Chrystus. W takim razie, co dalej z tym wszystkim zrobić?

Parafrazując Bonhoeffera, można powiedzieć, że wezwanie do naśladowania Chrystusa jest, w zależności od tego jak je odczytamy, ciężarem nie do uniesienia, albo czystą Ewangelią. Ciężarem nie do niesienia jest wtedy, kiedy czytamy je jako wezwanie do tego, aby własnym wysiłkiem upodobnić się do Niego. Czystą Ewangelią staje się, jeśli przykazanie czytamy jako obietnicę, że ten, który rozpoczął w nas dobre dzieło będzie je pełnił, aż do końca (Flp 1,6), tą samą mocą, którą Chrystusa wzbudził z martwych (Ef 1,19-20).